POMOST POZNANIA
Teresa Mucha
       Menu
 
  Strona główna
 
  O mnie
  Warsztaty i szkolenia
  Reiki
  Przyjęcia indywidualne
  Linki- Polecam
  Kontakt
  Galeria
  Myśli
  Cytaty Mądrych
  ad vocem
  Dykteryjki
  Klinika Dusz
 








 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 




























 

 

Strona 1  Strona 2  Strona 3  Strona 5  Strona 6  Strona 7  Strona 8  Strona 9  Strona 10

wpis z dnia - 16.04.2015r.

... Reinkarnacja i życie po życiu to nie to samo.

 

... Reinkarnacja, to cykl wcieleń, czyli cykl doświadczeń bycia człowiekiem w materii... ten cykl bywa często nazywany "kołem życia"... W ramach tego koła Dusza wielokrotnie wchodzi w materię doświadczając różnych żyć... raz jest kobietą, innym razem mężczyzną... raz jest biedakiem, innym razem bogaczem... bywa mędrcem, a czasem bywa kaleką... słowem "odgrywa różne role", w zależności od planu i potrzeb Duszy... Celem jest wzrost energetyczny i zmiana... czyli rozwój... Jesteśmy Istotami Ewoluującymi, czyli rozwój jest potrzebą, która wynika z naszej natury... Tak jak dziecko rodzi się by dorosnąć, tak podobnie jest z Duszą... Natomiast życie, po życiu... obejmuje okres między wcieleniami... czyli doświadczenia ze stanu po śmierci, do stanu ponownych narodzin... Ten "czas" nie jest stanem pasywnym... wręcz odwrotnie, jest to okres wielu aktywności, które często się przenikają... bo tak dla przykładu... czas analizy życia minionego, często jest jednocześnie początkiem scenariusza przyszłego życia... W tym stanie Dusza przechodzi też inne doświadczenia... są miejsca, Które mogę nazwać "klinikami dusz", są doświadczenia zwane edukacją... są podróże, których "dalekość" zależna jest od statusu Duszy... czyli od osiągnięć, które udało jej się do te pory uzyskać... a te osiągnięcia są jednocześnie wykładnią "stopnia czystości Duszy"... I jeszcze tylko dodam, że jest jeszcze trzeci charakter doświadczeń Duszy, o czym niewielu wspomina... a mianowicie doświadczenia tej części Duszy, która się nie wcieliła, a która jest "Macierzą" dla Ducha wcielonego...

wpis z dnia  - 14.04.2015r.

O  niekonwencjonalnym uzdrawianiu 

 

Znam ten temat bardzo dogłębnie, ponieważ zanim sama się zajęłam tą aktywnością, przedtem była droga, która mnie w te arkany wprowadziła... A dlaczego dzisiaj o tym mówię?... tak jak zawsze, życie przyniosło inspiracje... Tu i ówdzie napotykamy na rozpaczliwe wołanie o pomoc, najczęściej jest to jednak wołanie o pomoc finansową, która jest przecież bardzo istotna w obliczu ciężkich chorób i w obliczu wielkich dysfunkcji ciała... Ale, to co mnie w tym wszystkim zastanawia, to fakt, że ludzie tak łatwo rezygnują z walki o siebie... czy też o swoich bliskich...

Miałam kiedyś dziewczynę, której udało mi się pomóc z astmą... jakiś czas po tym przyszła do mnie z błagalnym wołaniem... "Pani Tereso, niech Pani pomoże... młodsza siostra mojej koleżanki (chora na astmę) zapadła w śpiączkę, ponieważ będąc u swojej babci, miała atak i nie udzielono jej na czas pomocy"... moja odpowiedź mogła być jedynie taka, jaka mogła być... "Dorciu kochana, to nie Ty możesz wołać o tę pomoc, żebym ja mogła podjąć się jakichkolwiek działań, musi być wołanie od najbliższych tej dziewczynki..." Ojciec był praktycznie głównym opiekunem tej dziewczynki, ponieważ matka z ważnych przyczyn zdrowotnych była w zakładzie opiekuńczym... starsza siostra (koleżanka Dorci) była równie opiekuńcza i bardzo zaangażowana w opiekę i prowadzenie domu... Bardzo wszyscy przeżywali ten dramat, całymi dniami ktoś był przy łóżku dziewczynki... lekarze nie dawali nadziei... rodzina pogrążyła się w rozpaczy... Dorcia mówi... "Pani Tereso, oni nie przyjdą, bo oni w to nie wierzą"... no cóż... ja w tej sytuacji nie mogę nic... 

... Powędrowałam do moich wewnętrznych światów... i wiem, że szansa była... choć nie zawsze w takich okolicznościach jest... dziewczynka umarła.

... Przyszły do mnie wspomnienia... pamiętam jak czułam się bezsilna w obliczu walki o życie mojego pierwszego syna... i choć lekarze nie robili mi dużych nadziei, to ja się kurczowo tych płonnych nadziei trzymałam... Przegrałam ten bój... ale równie wielki był mój ból, gdy dowiedziałam się, że wcale tak nie musiało być... po wielu latach... gdy szłam już drogą, którą idę... dostałam wiadomość, że to on, mój kochany Michałek miał mnie wprowadzić na tę drogę...

... Gdy mój drugi syn miał siedem lat... światem moim znowu tąpnęło... jak grom z jasnego nieba przyszło zagrożenie... gdy lekarka mi powiedziała, że oni mogą jedynie czekać... to ja zdecydowałam, że ja właśnie tego nie mogę zrobić... wiedziałam, że ja muszę działać... i podjęłam decyzję... choćbym na piechotę miała iść do Nieba, to pójdę... i nie dam... Ten bój wygrałam... mój już dorosły syn, jest kompletnie i nad podziw zdrowy...

... Wierzyć, nie wierzyć?... Czy warto w swoich przekonaniach trwać, gdy lekarze nie dają szans... co ma w obliczu takich trudnych rokowań do stracenia człowiek?... Czy nie warto sobie szansę dać?... bo nawet jeśli się nie uda, to przecież nie obyło się bez walki...

wpis z dnia - 07.04.2015r.

O doświadczeniach transcendentalnych.


... Uczestnictwo w doświadczeniu transcendentalnym, nie gwarantuje nam zapisu tego zajścia w umyśle świadomym... jest to konsekwencja oddziaływania wielu czynników... Na czoło wysuwa się tu wyparcie, które jest często konsekwencją tego, że umysł człowieka nie uznaje istnienia rzeczywistości, które przekraczają granice tego świata... Są jeszcze przeszkody natury emocjonalnej i umysłowej, które mogą sprawić, że nawet jeśli człowiek będzie uczestniczył w takim doświadczeniu, to stanie się to nieogarnięte jego świadomym umysłem... tak np. jest z podróżami nocnymi... wszyscy ich doświadczamy, a tak nie wielu uznaje to doświadczenie za obecne... Lęki człowieka, często też kładą się cieniem na całym przeżytym doświadczeniu i są one odpowiedzialne za negatywną jego recepcję... bardzo często niesłusznie.

... Aktywacja naszego potencjału osobistego jest również bardzo istotnym czynnikiem w doświadczeniu, tak samo, jak samo posiadanie talentu muzycznego, nie oznacza jeszcze, że będziesz muzykiem... trzeba ten potencjał po prostu ożywić...
Ale pewne ograniczenia wynikają z zasad, które obowiązują we Wszechistnieniu... np. zasadą jest, że Ci co są wyżej w strukturze Bytu, widzą wszystko co zawiera się, umownie powiedzmy, w przedziale od jego poziomu w dół (podobnie jest też z uzdrawianiem karmicznym)... wzwyż mogą widzieć jedynie z woli Wyższych Istot... Kolejną zasadą obowiązującą jest to, że aby uzyskać dostęp do jakiejś rzeczywistości, trzeba uznać jej istnienie... W tych przypadkach, jednak mogą zdarzyć się odstępstwa, które będą konsekwencją przejawienia się woli Istot Wysokich (nie mówię, tu o wzroście, a jedynie o strukturze bytu), mogą one swoją wolą podnieść czyjąś wibrację lub wpłynąć innym działaniem na przebieg całego doświadczenia... (zadziała tu wtedy, prawo wynikające z zasady Hierarchii Woli Bytu)... Bywa też, że z woli tych Istot, lub z woli Istoty Prawdziwej człowieka, na doświadczenie nałożona zostaje zasłona zapomnienia... i całe doświadczenie jest obecne jedynie w umyśle nieświadomym... I w tym momencie chcę dodać, że wcale to nie oznacza, że te doświadczenia nieuświadomione i cała zasobność umysłu niejawnego, są bez wpływu na nasze życie... i że owoce ich nie są wykorzystywane w procesie naszej kreacji... Często ten właśnie niejawny potencjał, jest natchnieniem dla naszych genialnych pomysłów, dla naszej weny twórczej... et cetera, et cetera...


wpis z dnia - 04.04.2015r.
... o Jezusie


... Przyszedł na Ziemię, by przynieść ludziom Światło... odchodząc zabrał ze sobą niezmierne połacie mroku... jego zejście na Ziemię było chwilą, która swym oddźwiękiem tworzy fale po dziś dzień...

wpis z dnia  - 27.03.2015r.
... jeszcze o Bogu

... wiatru też nie widać, a wieje... prądu też nie widać, a płynie... to po owocach poznajemy, że JEST... bo jeśli są buty, to jest też szewc... jeśli jest chleb, to jest też piekarz... jeśli Ja Jestem, to jest TEN KTÓRY JEST... nie okiem, a sercem trzeba Go szukać...

... gdzie byś nie patrzył okiem swoim... tam ON JEST...

... jest w pyłku i trawie... jest w mowie i śpiewie...

... jest w skrzydłach Anioła i w obłoku na Niebie...

... jest Tym co drzewa kołysze i Tym co wyzwala ciszę...

... jest w uśmiechu dziecka i w łzach staruszka...

... jest w nutach zapisie i Tym co pisze...

... jest Tym co szuka i jest szukany...

... jest Objawieniem i jest Nierozpoznanym...

... JEST tym, który JEST...

wpis z dnia -19.03.2015r.

... o Bogu

 

... Są tacy, którzy mówią jestem Bogiem...

... jeśli uznajesz, że jesteś Bogiem, to musisz uznać, że Ty "Jan Kowalski" nie istniejesz... nie ma Ciebie... Jak długo będziesz uznawał siebie za "Jana Kowalskiego"... tak długo jesteś jedynie przygodą Boga...

... A  jeżeli kiedyś, prawdziwie, całym sobą zapragniesz być jednym z Bogiem... to Bóg wyjdzie Ci naprzeciw... w ekstazie się w nim rozpuścisz i już na zawsze będziesz Bogiem...

wpis z dnia - 18.03.2015r.

... o Duszy

 

... Na moich spotkaniach nieraz tak obrazuję wizję Duszy:... gdybyś kartkę papieru przebił palcami jednej dłoni... to po jednej jej stronie miałbyś to co symbolicznie może przedstawiać Nad-Duszę (śródręcze),które się nigdy nie wciela... a po drugiej byłyby palce (części z opuszkami), które symbolizują tu wcielenia...

wpis z dnia - 16.03.2013r.

... dlaczego?

 /Koszałek Opałek - filozof/

 

... Szczęśliwe chwile, chwile pełne radości sprawiają, że jesteśmy w nich doskonale osadzeni i nie zadajemy sobie pytania "dlaczego?"... natomiast chwile trudne mają to do siebie, że chciałoby się uciec... i nieuchronnie rodzi się w nas pytanie "dlaczego?" (we wszystkich możliwych wariacjach)... i to pytanie staje się siłą, która sprawia, że niczym bajkowy Koszałek Opałek udajemy się na poszukiwanie "wiosny"... I tak rodzi się nasza przemiana...

wpis z dnia -13.03.2015r.

... moje spotkanie

 

... Był wtorek (ten wtorek - 10.03.) wieczorem jechałam pociągiem na trasie Wrocław-... zbliżał sie czas mojego wysiadania, więc wstałam i zwróciłam się w stronę wyjścia... I wtedy zobaczyłam mężczyznę siedzącego przy drzwiach na siedzeniu przy przejściu... był wyższy niż wysocy mężczyźni, jakich spotykamy na ulicy... miał piękne niebieskie (bardzo niebieskie) nieziemskie oczy... rysy twarzy bardzo ładne ...ale jednocześnie (przerażające)... zmroziło mnie... Wiedziałam, że nie jest z tego Świata... wiedziałam, że przeniknął ze Świata Równoległego... on wiedział, że go widzę... uśmiechał się... jak go mijałam towarzyszył mi swoim wzrokiem... Nikt na niego, nie zwracał uwagi... nie wiem, czy go widzieli... a może nie dostrzegli w nim nic niesamowitego ?... Ja wiem to z całą pewnością...  nie był stąd... zresztą teraz wiem już trochę więcej o nim...

... Przenikanie Światów staje się faktem...

 

/23.03.2015r. moja uwaga do komentarzy z fb/

... Odbyłam dzisiaj podróż do moich wewnętrznych światów i spotkałam się tam z uwagą odnoszącą się do komentowanej tutaj mojej publikacji... a w zasadzie nie tyle do samej publikacji, co do jej komentarzy... Rzecz dotyczy komentarzy, które są próbą zdiagnozowania opisanego przeze mnie doświadczenia... pragnę wyjaśnić, że powodem mojego pisania była chęć podzielenia się z Wami moim doświadczeniem... a nie brak jego zrozumienia... Autorka (czyli ja) była owszem wyciszona... ale pamiętajmy, że pociąg był miejscem tego doświadczenia... więc śpieszę donieść, że spotkanie to było zamierzone i sprowokowane przez Przybysza, który wolą swoją zagęścił swoją wibrację tak, by móc przeniknąć do naszego świata i przybrał formę, która współgra z naszą rzeczywistością... a jednocześnie On faktycznie wsparł mnie swoją energią (podniósł nieco moją wibrację) tak byśmy mogli się spotkać na wspólnej częstotliwości... Nie było mi dane poznać odpowiedź na pytanie: Czy Przybysz był widzialny dla pozostałych pasażerów ?... Mam nadzieję, że moja wypowiedź będzie przyjęta jako mój wkład w poznanie i zrozumienie... wszelka weryfikacja mojej "perły" byłaby nietaktem (delikatnie mówiąc)...

wpis z dnia -09.03.2015r.

... pamiętam

 

... Pamiętam swoje skupisko Dusz... pamiętam jak Jakub wybierał mnie do tego życia... wybrał mnie i kogoś jeszcze z mojego skupiska... pamiętam, że nie chciałam... ktoś mi pomógł, gdy z góry spoglądałam na Ziemię... byłam z kimś, kto przez dłuższy czas towarzyszył mi w tym życiu... i wtedy, ktoś mi pomógł... nagle leciałam w dół tunelem Światła, który był spiralą (ŚLIMAK) i z tej drogi nie było już odwrotu... to było zapominanie...

wpis z dnia - 06.03.2015r

... O snach

 

... Nasze sny często niosą w sobie jakiś przekaz wiedzy... wiedza ta ubrana jest w symbole... właściwe jej odczytanie, interpretacja dobrze by uwzględniało pewien fakt... Otóż, trzeba zdać sobie sprawę, że wiadomość, która dociera do umysłu śniącego człowieka jest jedynie informacją... nie ma formy i gdy jako taka zostaje przekazana... to umysł poprzez zasobność swoją ubiera ją w symbole, by człowiek mógł ją odczytać... Przypomina  to trochę historię z watą z cukru... gdzie cukier to ta symbolicznie przytoczona przeze mnie informacja... jest bez formy... wsypujemy ją do maszyny (umysł ją otrzymuje) i wychodzi nam cukrowa wata na patyku (wiedza zawarta w symbolu)... O tym warto pamiętać... informacja nie ma formy... Treści, które stanowią zasobność umysłu człowieka, stanowią  jednocześnie pole możliwości dla jego interpretacji... nie posłuży się on treścią, której nie doświadczył... zawsze wybierze symbol najbliższy idei, którą ma zinterpretować...

... Tym wywodem zmierzam do tego by "powiedzieć", że sugeruję spalić wszystkie senniki... jedynie intuicyjne odczytywanie treści marzeń sennych jest sensownym posunięciem... Każdy z nas jest inny... a senniki dopasowane są do wystroju jedynie ich autora...

wpis z dnia - 23.02.2015r.

Historia Miłosza

 /ta historia wydarzyła się naprawdę, jedynie imię zostało zmienione/

 

Miłosz, student na drugim roku na Uniwersytecie... chłopak bardzo inteligentny, bardzo błyskotliwy, urokliwy młodzieniec, co w tym przypadku też nie było bez znaczenia. Jego sytuacja finansowa była dużo lepsza niż poprawna, a mimo to dorabiał sobie jako model w agencji modeli. Bardzo troszczył się o swoje ciało, od dziecka oddawał się tresurze tanecznej, zajmował zaszczytne miejsca w różnych konkursach... dużo czasu spędzał przy komputerze... Pochłaniały go myśli jak dużo, szybko i łatwo zdobyć fortunę... żywo zainteresował się hazardem, zaczął osiągać w tej dyscyplinie sukcesy... wzbudzał tym zachwyt i aplauz rodziny i przyjaciół... On sam odczuwał jakiś ciągły niedosyt, frustracja jego narastała, stawał się coraz bardziej niemiły, cyniczny... nic mu nie pasowało...

... Był październik... rozpoczęły się zajęcia na uczelni... siostra Miłosza, odwiozła go na zajęcia... a on wchodząc po schodach nagle poczuł silny ból... pojawiły się zawroty głowy i upadł... stracił przytomność... Diagnoza była druzgocąca - pękł tętniak... śpiączka... Lekarze nie pozostawiają złudzeń, sugerują by szukać hospicjum... Rodzina podjęła walkę...

... A co dzieje się tymczasem z Miłoszem?... Dusza Miłosza opuściła ciało, przekroczyła progi tego świata i przeniknęła do świata astralnego... Jego ciało wciąż żyło, więc był z nim połączony nicią inkarnacyjną... ból fizyczny i wszelkie dolegliwości związane z ciałem nie miały do niego dostępu... Jedynie psychiczne rozterki dawały znać o sobie, były natrętne i napastliwe, ból psychiczny doskwierał... Planem jego Duszy nie było objęte to doświadczenie... Jego Dusza zaplanowała sobie... że dostatek życiowy i cały ziemski dobrostan, łącznie z umysłem rezolutnym i pojętnym... oraz bogatą zasobnością jego, jak też z jeszcze nie odkrytym przez niego dostatkiem duchowym, będzie służyło jego rozwojowi prawdziwemu... i że jego majątek ubogaci ten Świat... Jego Dusza nadmiernie zaufała sobie... uwierzyła, że wygra ze słabościami, że w luksusie życia jej piękno zwycięży... Majątek Nieba człowiekowi powierzony, został roztrwoniony... a pomnożony miał być... W jego planach było nieść pomoc ludziom w ich rozkwicie... miał być przykładem nie dla upadania, lecz dla powstawania... Takie były plany Nieba... Wobec nie podjęcia przez Miłosza realizacji planów jego Duszy, zdecydowała się ona na zakończenie tego życia i powrót do swego Domu Prawdziwego... Konsekwencją tego wyboru było oddzielenie się Duszy od ciała... no i w tym momencie rozegrał się cały dramat, który wcześniej opisałam... Prawdziwy problem pojawił się wtedy... kiedy Niebo odmówiło tej Duszy prawa do przedwczesnego powrotu... bramy się nie otworzyły... Przy Duszy tej pojawiły się Energie ciemne... uwięziły ją... to czego doświadczała ta Dusza, będąc uwięzioną, można nazwać "doświadczeniami piekielnymi"... Natomiast ciało w tym samym czasie realizowało plan Duszy... plan Nieba... było katalizatorem dla wzrostu bliskich Miłosza... dla rodziny, dla jego przyjaciół, dla wszystkich, których ten dramat w jakiś sposób dotknął... W wielkim rozkwicie myśli, w natchnieniu prawdy, jego najbliżsi znakomicie poszerzyli swoje horyzonty... ich myśli powędrowały w przestrzenie wcześniej dla nich nieważne. Dramat Miłosza wyzwolił w jego najbliższych determinację walki o jego powrót... Szukali i znaleźli... dotarli do siły, która go wyzwoliła z objęć, które więzieniem jego były... 

... I choć jego ciało trochę zwiędło, jego kapitał nieco zmalał, to z każdym jego nieporadnym krokiem pojawia się uśmiech, pojawia się radość z każdego małego zwycięstwa... chce się żyć... Miłosz otrzymał swoją drugą szansę...

wpis z dnia - 21.02.2015r.

... O losie ludzi będących w śpiączce

 

... Ostatnio miałam okazję wypowiedzieć się na temat sytuacji w jakiej znajdują się ludzie pogrążeni w śpiączce i to sprawiło, że zapragnęłam podzielić się moją myślą na stronach fb.

Wiem, że moja wiedza jest unikatowa, liczę się z tym, że być może jestem pionierem w tym temacie... bynajmniej ja... nigdy nie natrafiłam w żadnej literaturze na o podobne informacje... Moja wiedza zrodziła się na bazie moich osobistych doświadczeń, mojego wglądu w rzeczywistości subtelne i mojej sferycznej aktywności. Zatem przyjmuję na siebie odpowiedzialność za słowa tu przekazane, mam świadomość tego, że poruszą one serca i umysły tych, którzy są w ogniu takich doświadczeń, którzy na co dzień opiekują się bliskimi w stanie śpiączki. Zawsze możecie moje słowa odrzucić... ja mam prawo opisywać to co jest owocem zrodzonym z moich doświadczeń... Tak więc, sytuacja ludzi znajdujących się w śpiączce jest zupełnie inna, niż to wynika z obrazu jaki widać tu na Ziemi. Dla nas oni śpią i ich życie wydaje się nam często bezsensowne, pozbawione wartości, postrzegamy je jako pasmo bezlitosnego bólu, bezlitosnej, niezrozumianej i nie wiedzieć dlaczego ciągnącej się udręki. Ich los jest olbrzymim wyzwaniem dla ich otoczenia, dla ich rodzin. To głównie rodziny tych Śpiących dźwigają na sobie ogromny trud opieki, ogromny pejzaż zmagań codziennych. O co w tym wszystkim chodzi... dlaczego?... To pytanie wyznacza rytm dnia rodzinom, których to dotyczy. Mam nadzieję, że moje słowa pomogą w zrozumieniu i przyniosą ulgę, bo wiedza daje ukojenie...

... Otóż ci śpiący tu na Ziemi, żyją życiem wegetatywnym, natomiast nieco wyżej, żyją życiem pełnym... są w pełni aktywni umysłowo, twórczo i progresywnie... mają również, na ogół, znaczący wpływ na życie swoich bliskich, nie tylko poprzez ciało swoje, które zawierzyli ich opiece... Ich Dusza jest przez cały czas połączona z ciałem nicią eteryczną, co stanowi w jakiś sposób ich ograniczenie, ciało ich jest kotwicą, która nie pozwala wznieść się... wcielenie trwa. Widzą i słyszą swoich bliskich, znają ich myśli, w czasie gdy ich bliscy śpią, często dochodzi do spotkań... które jednak rzadko są zapamiętywane przez bliskich, ale są istotne dla scenariusza ich życia. Bliscy opiekują się ciałem osoby będącej w śpiączce, ale to najczęściej jego Dusza jest prawdziwym opiekunem swoich bliskich. Żyją oni życiem wyższym i tam jest ich aktywność prawdziwa. Planem ich Dusz było wesprzeć swoich bliskich i tych, których skupili wokół swego doświadczenia... Najczęściej to nie oni jako Dusze, potrzebują pomocy, to oni tej pomocy udzielają... jako Dusze piękne, dają siebie... Nie chcę przez to umniejszać trudu ludzi, którzy opiekują się swoimi śpiącymi, chcę jedynie powiedzieć, że bardziej jest on im potrzebny niż śpiącemu... Wcielenie śpiących, jest tylko pozornie biernym... nie powrócą oni do Domu swego prawdziwego, bez bogactwa jakim będą owoce ich życia...

Nikt nie żyje tylko dla siebie...

... Ale moja opowieść byłaby nie pełna, gdybym nie wspomniała, że są też i scenariusze mniej radosne... (nigdy to nie dotyczy dzieci).

wpis z dnia -12.02.2015r.

... O priorytetach Duszy

 

... Kiedy ignorujemy talenty nam dane, kiedy ignorujemy miłość... i zawsze wtedy, kiedy ignorujemy priorytety Duszy... zawsze wtedy jest frustracja, brak zadowolenia... Szczęście jest niemożliwe, ponieważ szczęście to doświadczenie Duszy, płynie ono z naszego wnętrza, a nie z naszych zmysłów /ich rola jest inna/... I  są Dusze, które całe wieki /wiele wcieleń/ powtarzają ten sam nawyk postępowania... ale nikt im tych lekcji nie odpuści. Dusza żyje w bezczasie i jedyne co dla niej się liczy to wykonanie zadania, czas nie ma znaczenia... czas to problem ludzi nie Duszy...

wpis z dnia - 03.02.2015r.

... O wzajemnej adoracji i nie tylko

 

... Nie jest ważne co inni o nas, myślą, ważne jest co Ty o sobie myślisz. Mówić, pisać warto jedynie to, co prawdą dla nas jest. Powodem naszej aktywności nigdy nie powinno być zabieganie o aplauz... bo to marna wartość. Trzeba szanować siebie i ludzi... ktoś od nas odejdzie, ktoś inny do nas dołączy, to przecież nie ważne... nigdy nie będzie tak, że spodobamy się wszystkim... A czy warto tworzyć kluby wzajemnej adoracji, które bardziej są pułapką niż uskrzydlają prawdziwie? Nie, nie warto...

... Każde słowo, które z nas wychodzi, każda myśl, która się w nas zrodziła, jest opowieścią o nas samych, cały czas opowiadamy, tworzymy swoją historię... reszta to tylko inspiracje. W tej opowieści nie ma rzeczy nie istotnych, nie ważnych, bo to wszystko to MY... Prawda zawiera się w odruchach, w gestach, w niby drobiazgach... bo to jesteś TY.

wpis z dnia - 02.02.2015r.

ad vocem...  akceptacji zła

 

... Akceptacja dla zła...  stwierdzenie, że takie czy inne złe rzeczy mają prawo się zdarzać, dla mnie jest nie do przyjęcia. Postawa choćby tylko biernej, ale jednak akceptacji, czyni nas uczestnikami zła. Przyszedł czas na zmianę,  "trzeba nam wciąż w górę iść, choć czasem męczy życie... a jeśli przyjdzie paść, to paść ...dopiero na szczycie! " 

 

dyskurs do wpisu z fb:

Hania:

Teresko a co z tymi duszami, którym do kompletu brak tego co nazywasz złem i właśnie po to się wcieliły by ten brak uzupełnić???? Przecież słońce też na nich świeci... to co, ma też udział w tym "złym"? . Dla mnie akceptacja to zobaczenie, że "źle" robi dobra dusza.

Teresa/ja/:

Teoria, którą przedstawiłaś, jest mi zupełnie obca i wybacz, ale myślę, że jest jakimś nieporozumieniem. Światło nie potrzebuje zrównoważenia, ponieważ jest stanem bytu, natomiast tzw. zło nie istnieje, ono jest jedynie doświadczeniem i stanowi wyzwanie dla ludzi inkarnujących. Nigdy żadna Dusza nie wpisuje sobie do przeżycia zło jako cel doświadczenia. Wpisuje ona sobie jedynie, że znajdzie się w takiej, czy innej okoliczności, pełnej tzw. zła i że będzie musiała dokonać wyboru. I zawsze... ale to zawsze... celem jest wybór wersji, w której dobro zwycięża nad złem... innej opcji Dusza nigdy nie planuje. Dodam jeszcze, że tak długo, jak długo Duszy jako człowieka, wyborem będzie "zło", tak długo cykl wcieleń z tym doświadczeniem, będzie trwał, jest to jednocześnie przysłowiowa "kula u nogi", która nie pozwala wznieść się na drabinie rozwoju Duszy, słowem skrzydła się nie rozwiną tak długo, jak długo zło jest naszym wyborem. My ludzie jesteśmy wędrowcami, którzy wybrali się w drogę celem poszukiwania swojego piękna...

Hania:

Ok, Tereso... jednak Ziemia jest dualna czy nam się to podoba, czy nie... taki widocznie był zamysł twórczy. Dalej piszesz "zło"... a czym ono jest, lub "dobro"... to tylko słowa określające. Poza tym w jedności jest zarówno poruszane tu "dobro i zło" ... tylko równowaga sprawia taką jedność. Skupianie uwagi na którymś końcu jednak nie daje równowagi. Możesz myśleć co chcesz, tak samo jak i ja... jednak to tylko nasze myślenie. Wszystko jest do czegoś potrzebne bez określania... sama zobacz czy nóż jest dobry czy zły... dlatego unikam tak radykalnego oceniania , bo na poziomie ziemskim jest to bardzo względne. I jeszcze jedno, tam gdzie jest światło pojawia się cień... mogę udawać że go nie widzę, ale on jest. Ufff ale się rozpisałam ... ha ha ha, pewnie trzeba pomyśleć o rozmowie by lepiej wyjaśnić te niuanse.

Teresa/ja/:

Haniu, masz rację - mamy prawo mieć własne zdanie i ja nikomu tego prawa nie odbieram, odpowiadam jedynie na Twoje pytanie. I jeśli mogę, to pozwól, że zwrócę Twoją uwagę na mały szczegół, że ja w swoich wypowiedziach słowo "zło" oznaczyłam cudzysłowem, co ma swoją wymowę i nie jest moją oceną, a jedynie odniesieniem do terminu, który Ty użyłaś. Musisz jednak przyznać, że użycie tego słowa ułatwia komunikację i bywa tak, że jego użycie jest niezbędne... to tak jak z tym nożem. Gdybym zaś miała odnieść się do dualności naszej ziemskiej rzeczywistości, to muszę znowu podważyć teorię,  jakoby miała ona polegać na równoważeniu "dobra" i "zła" (to nieporozumienie wynika z niezrozumienia niektórych nauk, które objawione zostały przez symboliczny przekaz), właściwa interpretacja tego przekazu powinna dotyczyć tego co ziemski i nie-ziemskie... materialne  i duchowe, bo tak objawiła się Prawda na Ziemi,  poprzez ciało i Ducha. I jeszcze tylko dodam, że stan równowagi jest stanem statycznym, natomiast stan nie-równowagi jest stanem dynamicznym i napędza rozwój, zatem sama sobie odpowiedz jak to jest z tą równowagą na tej Ziemi i co jest celem?

 

wpis z dnia - 26.01.2015r.

... miałeś chamie złoty róg.

 

 ... Politycy, wszelkiej natury organizatorzy życia publicznego winni być świadomi i winni pamiętać o tym, że że społeczeństwo, któremu przewodzą to skupisko ludzi, mniej lub bardziej zaradnych, mniej lub bardziej potrzebujących. I tym mniej zaradnym i bardziej potrzebującym potrzeba pomóc w zorganizowaniu sobie życia... bo Ci drudzy sobie poradzą... Raz nasi politycy zachowują się tak jakby myśleli, że mają do czynienia z samymi wybrańcami Boga (jakby myśleli, że ludzie są wyłącznie mądrzy, bogaci, piękni, młodzi, przebojowi, że są ludźmi kreacji i czynu), tak jest wtedy, kiedy ustanawiają prawa w stylu "radź sobie sam". A innym razem zachowują się tak, jakby myśleli o ludziach; "to ciemnogród", nie połapią się, że służą nam i naszej sprawie, są tylko masą do wykorzystania,. Np. w chwilach próby jaką są wybory, że nie są świadomi gry, w której są jedynie pionkami, są jedynie tanią siłą roboczą i wystarczą im obietnice, że jutro będzie lepiej...  podczas, gdy już planują działania, które mają zapewnić jedynie im, to, że jutro będzie lepiej... Nasi Rządzący, Elity nasze (bo za tych się uważają i takich chcielibyśmy ich prawdziwie widzieć i tego też od nich oczekujemy) nie pamiętają ,że być elitą to nade wszystko etos... ETOS ELIT.

... Manier kapitańskich nie będę analizować, bo przecież wszyscy je znamy... a może mi się tylko tak wydaje?...

wpis z dnia - 22.01.2015r.

Mandala Życia - Karta Losu

 

Gwiazdy... ich układ w momencie naszego urodzenia... jak również nasz portret numerologiczny oraz potencjał struktur, do których przynależymy żyjąc na Ziemi... stwarzają dla nas zasobność pola, z którego czerpiemy tworząc nasz los... A żyć w nas będzie jedynie to, co uaktywnimy wolą swoją, swoimi wyborami, życiem swoim. Wszystkie te komponenty naszego pola możliwości, które w swej strukturze tworzą siatkę wyjątkowych połączeń, są wkomponowane w koncepcję pierwotną, która stanowi ramy dla tej konstrukcji, dla naszego ziemskiego życia. Wspólnie, ta siatka i te ramy, dodatkowo ubogacone zapisem z doświadczeń dni upływających i konsekwencjami naszego w nich zaistnienia, tworzą dzieło, które możemy nazwać gobelinem czy też mandalą życia. Człowiek w swym życiu wykorzystuje zaledwie część z tych zasobności, niektóre "perełki" nigdy (mówię o perspektywie tego życia) nie są aktywowane. Na odnotowanie zasługuje również fakt, że cały ten potencjał szans, jako że nakłada się na rzeczywistość ziemską, czyli dualną, może przejawiać się swym blaskiem lub cieniem, stając się albo szansą albo obciążeniem, zależy to jedynie od naszych wyborów.

Moja słowem ubrana opowieść, nie byłaby pełna, gdybym pominęła w niej obecność myśli cudzych. Ale w nas żyją tylko te myśli cudze, które przygarniemy, zaadoptujemy, inaczej mówiąc te, na które się otworzymy. W momencie ich przyjęcia, następuje coś, co ja nazywam zapłodnieniem naszym Światłem. Ten moment objawia się w naszej przestrzeni energetycznej (w aurze) rozbłyskiem (mikro eksplozja) i od tego momentu myśl staje się żywa. A jako, że pochodzi z zewnątrz, to zwykle już zawiera w sobie ładunek (dodatni, bądź ujemny) i kierunek, wynikające z sugestii, jednakże zawsze jest możliwość jej konwersji. 

Pomimo, że struktura, którą opisałam przejawia się w rzeczywistości czasu, to jednak, jako że jej natura jest wielowymiarowa, to podlega ona wymogom narzuconym przez bezczas.

 

cd. z fb

Mariola:

Tereniu, może podpowiesz jak uaktywnić zasobniki z "perełkami"?

Teresa /ja/:

... Naturalnymi aktywatorami tego potencjału są wydarzenia dni codziennych, temu służy życie, ale oczywiście, że można to czynić z inspiracji wewnętrznych... i warto to robić, ponieważ nauka z takich inspiracji płynąca bywa z natury przyjemniejsza. Każda aktywność, której celem jest świadome "stawanie się sobą prawdziwym", jest jednocześnie aktywacją tychże "perełek", każde obcowanie w Świetle, zarówno np. uczestnictwo w PRZEKAZACH (tych, które ja i Ty mamy na myśli) jak i wszelkie praktyki porządkujące nasze pole energetyczne, czy też szczera głęboka modlitwa... są pobudzeniem dla tego potencjału... Jeśli chodzi o jakąś konkretną i prostą, a jednocześnie świadomie ukierunkowaną na ten cel praktykę, to mogę podpowiedzieć taki scenariusz:... stwórz sobie przyjazne warunki, zadbaj o to by domownicy Ci nie przeszkadzali, poproś ich o chwilę dla Ciebie, usiądź wygodnie, wycisz się (może Cię wspierać łagodna muzyka)... skup się na swoim sercu (czakra serca) "przywołując" siebie poprzez mantrowanie... Jestem... Jestem... Jestem (tak polecam rozpoczynać każdą praktykę - to jest ważne)... następnie... stwórz wizję... wyobraź sobie, nad sobą białe fosforyzujące Światło... i wyobraź sobie, że to Światło powoli wnika w Ciebie... przenika całe Twoje ciało... przekracza jego granice, rozprzestrzenia się dalej i dalej (nie ograniczaj Go)... i jednocześnie powtarzaj (mantruj... niech uaktywni się cały mój potencjał do którego prawo mam... niech uaktywni się cały mój potencjał do którego prawo mam... (jeśli taka jest wola Twoja)... i życzę konsekwencji w działaniu i cierpliwość... i niech Cię prowadzić Twoja Wewnętrzna Prawda...

 

wpis z dnia - 20.01.2015r.

... o Fali Przemiany

 

... Nasza Ziemia to rubieże jednego z wszechświatów. Obecnie wznosi się Ona na fali przemiany i przemiana ta dokona się bez względu na wolę człowieka. Człowiek może zdecydować jedynie o swoim losie, tzn. wolno mu wybrać albo płynięcie na fali, albo płynięcie pod prąd (to wersja dla butnych, zadufanych w sobie i na wiele innych sposobów opornych). I choć wiele piękna czeka na człowieka, jako nagroda za przemianę, to jednak daleka jest droga do szczytu. Cywilizacje Światłe, te które nadzorują i prowadzą naszą przemianę otwierają dla nas drzwi i katalizują nasz rozwój, ale nie bądźmy nadęci i nie posądzajmy się zaraz o to, że alfa i omega to będzie nasz stan. Prawem ewolucji Oni zawsze będą szli przodem, ale cieszmy się, że możemy tak RAZEM iść... Ziemia zmienia swój status i będzie to Przystań Miła... szkoła dla Twórców, szkoła odnowy... Twórcy będą poznawać siebie, tak jak dziecko poznaje swoje rączki, swoje nóżki... poznaje siebie. Ziemia już rodzi Twórców, to już się dzieje, każdy dzień to wyłanianie się Światła z mroku... blokady kiedyś na Ziemię nałożone zostały z niej zdjęte. W przestrzeniach wielowymiarowych Ziemi nastąpiła już wymiana części ekip, odeszli siewcy, przyszli egzekutorzy i nie odejdą póki nie dokończą powierzonych im zadań... A ludzie debatują, prawią wiele i tylko nieraz można odnieść wrażenie, że wiary w Świt im brak... a Fala Przemiany płynie, robi swoje i choć zapowiadane, to nie jednego zaskoczy... nastanie Świt... I cieszmy się , że to ewolucja, a nie rewolucja... choć fala ta pokaże swoje iglice również.

... A Wybranymi będą Ci, którzy siebie wybrali...

  

 wpis z dnia - 21.01.2015r.

... O matriksie

 

 Między matriksem, a zwykłą zbiorową świadomością (która jest żywa i która jest Domem na czas wcieleń) dla wielu równie żywych Świadomości, istnieje tylko taka różnica jaką stworzymy poprzez własną interpretację. Bo to co dla jednego jest elementem tej akwarycznej przestrzeni czyli wzorcem jednym z wielu, to dla innych jest przejawem matriksu i w tym momencie zyskuje negatywne konotacje. Trochę to jest tak jak z ogniem, jedni mówią dobry jest - grzeje, a inni - niedobry jest bo pali... a ogień nie jest ani dobry, ani zły, to jak jego użyjemy zależy od tego, który go używa. Powołam się jeszcze na jeden przykład, żeby być lepiej odczytaną; wzorzec ofiary jest taki sam w przypadku ofiary i kata, z tą tylko różnicą, że jeden uaktywnił w sobie biegun, nazwijmy to - ujemny, podczas gdy drugi uaktywnił jego zaprzeczenie, dzięki czemu gdy się spotkają, będą się przyciągać... Tak więc bez zbiorowej świadomości nie byłoby tego Świata, bo wszystko jest materializacją idei, pewnej koncepcji... to myśl stwarza i w tej sentencji jest klucz, tak do zmiany, jak też do zagłady... czy to mikro, czy to makro... A że Siewców jest wielu i tyle jest intencji i motywacji ilu Siewców... jedni sieją rozmyślnie (dobre lub niedobre)... a inni bezmyślnie i tu prym wiodą ludzie... Taka jest baśń o matriksie... i nie przekona jeden drugiego, że matriks jest taki a nie inny... bo prawdą jest to w co ten i tamten wierzy... chyba, że sam pod wpływem impulsu zmieni oblicze swej wiary...

 

wpis z dnia - 17.01.2015r.

... na trudne chwile

 


... Jeśli doświadczasz trudnych chwil i jeśli nie masz lepszego pomysłu, to ja na początek podpowiadam wizualizację... zamknij oczy... skup się na swoim sercu (czakra serca)... mentalnie przeniknij ją... powiedz sobie mentalnie... Jestem, Jestem, Jestem (tak, jakbyś przywoływał/a siebie)... wyobraź sobie, nad sobą białe fosforyzujące Światło... i wyobraź sobie, że strumień z tego Światła wnika w Ciebie przez czubek głowy (przez czakrę korony)... wypełnia Twoje ciało... poczuj to... poczuj jego ciszę i... obserwuj, oczekuj zmiany, wsłuchaj się w nią, daj się ponieść i tak trwaj... trwaj, tak długo jak długo pozwolą warunki, jak długo uznasz, że chcesz... jeśli będą napierać niechciane, natrętne myśli to wizualizując mantruj (powtarzaj)... Jestem, Jestem, Jestem... powtarzaj to codziennie (a może być nawet częściej... jeśli bardzo boli)...tylko otwórz się na to, chciej zmiany...

wpis z dnia - 14.01.2015r

... ad vocem kreacji

/głos w dyskusji odnoszący się do filmu

https://www.youtube.com/watch?v=BHBaCZ3slis

 

... do oburzonych


... No przecież kremacja to kremacja... a czego innego można po niej oczekiwać jak nie popiołów... Ciało to tylko materia, pamiętajmy o tym, prawdziwy człowiek wciąż żyje, tylko życiem wiecznym i po takim potraktowaniu ciała łatwiej jest mu zaakceptować śmierć jako koniec ziemskiego życia... Widziałam tę drugą opcję też... nie na filmie, ale widziałam i gdybym tu opisała w szczegółach to wielu uznałoby, że przekroczyłam granice wszelkiego smaku i etyki... ja wiedząca wybieram kremację i polecam ją szczególnie materialistom, tym którzy kwestionują istnienie wzniosłe i paru jeszcze takim... dla ich dobra...

wpis z dnia - 11.01.2015r.

... O myśli

 

Nasze myśli zataczają kręgi, tworząc bardziej rozległe strefy wpływów, wibrują w przestrzeni, żyją - przyciągają do siebie to co podobne... rosną w siłę... gdy osiągną odpowiedni ładunek stają się gęste, wibrują w lewo, obniżają swoją wibrację... materializują się... Zatem, o co warto się zatroszczyć, jeśli marzy nam się sukces?... Warto zatroszczyć się o „tu i teraz”, by ta chwila była zarzewiem dla dobra, dla sukcesu... bo nasze „tu i teraz” to czas siewu dla naszego jutra... Jeśli masz marzenia, cele, które chcesz zrealizować, to nie myśl o tym co przeszkodą jest, bo tak tworzysz przeszkody... myśli o realizacji celu, dają energię materii sukcesu. To co dziś posiejesz, a jutro będziesz pielęgnował, podlewał słowem właściwym, myślą właściwą... to wyda owoce w Twej przyszłości... Skup swoją uwagę na celu, na sukcesie, daj mu siłę... i idź, idź jak strzała po Twoją nagrodę za dobre myślenie... uwierz w sukces!... I jeszcze dobrze jest wiedzieć, że myśli wypowiedziane w emocji mają wielką moc, bywa że mają moc "stania się"... więc warto zapanować nad swoimi emocjami zanim, np., powiemy w gniewie, do swojego ukochanego dziecka:... spadaj... przepadnij... zamknij się... dodatkowo pamiętając, że nasze dzieci są otwarte na to co od nas (rodziców) do nich płynie... Dodam jeszcze , że nie warto z uporem powtarzać pewnych utartych powiedzeń typu "mam to w d....", bo bacz byś się nie doczekał hemoroidów... bo choćbyś nie wiem jak lekuchno to wymawiał... to powtarzając po wielokroć tworzysz konstrukcje solidne... Do nosa też nie należy pchać myśli trudnych, sercu  też nie warto wmawiać, że w takich czy innych okolicznościach (np. jak coś widzimy) nas ściska... Jest wiele wypowiadanych sentencji, które dobrze by było zweryfikować...

wpis z dnia - 10.01.2015r.

... O odpowiedzialności

 

... Kroczę drogami często odmiennymi od tych standardowych, medycyna niekonwencjonalna, niezależne nowo-myślicielstwo to mój świat...  ale myślę, że nasze niekonwencjonalne wybory nie mają prawa być zagrożeniem dla czyjegoś zdrowia, dla czyjejś radości, a już na pewno nie dla czyjegoś życia, bo ŻYCIE JEST WARTOŚCIĄ NADRZĘDNĄ. Niewiedza nie czyni nas upoważnionymi do działania, bo tylko wiedza daje takie prawo... "wydaje mi się" to zbyt mało by działać, no i pamiętajmy o odpowiedzialności. Wedle Prawa Wszechistnienia "ślepy nauczyciel" ma prawo do odpustu dopiero wtedy gdy ostatnia z "jego owiec" uwolni się od skutków błędu "ślepej owcy i ślepego mistrza"... zadufanie, brak pokory wobec życia i brak refleksji, że wielu rzeczy jeszcze się nie wie, nie zasługuje na nagrodę. Nowe idee można sprawdzać, ale na sobie, postawa często beztroskich nieodpowiedzialnych ludzi to OSZOŁOMSTWO pozbawione wartości duchowych...

wpis z dnia - 09.01.2015r

... Migracja myśli


... Transpozycja elementów cudzej DROGI do naszej... DROGĘ tę ubogaca... migracja Myśli w inny Pejzaż, ubogaca DROGI TAMTEGO ŚWIATA. Gdy wkraczamy w Nowy Świat (świat odmiennej myśli, kultury, tradycji), wzbogacamy się jego dostatkiem, a to co było przedtem Naszym Światem - Pejzażem Naszym, jest OPOKĄ, na której rodzi się NOWE... PIĘKNE NOWE - bo RÓŻA ROŚNIE W NOWEJ ZIEMI... UBOGACA PEJZAŻ W KTÓRYM NIE BYŁO RÓŻ...

... Wszyscy mówimy o MIŁOŚCI!

... Nie walczmy... SADŹMY RÓŻE...

 

Strona 1  Strona 2  Strona 3  Strona 5  Strona 6  Strona 7  Strona 8  Strona 9  Strona 10