POMOST POZNANIA
Teresa Mucha
       Menu
 
  Strona główna
 
  O mnie
  Warsztaty i szkolenia
  Reiki
  Przyjęcia indywidualne
  Linki- Polecam
  Kontakt
  Galeria
  Myśli
  Cytaty Mądrych
  ad vocem
  Dykteryjki
  Klinika Dusz
 








 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
ci,
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 











































 

 

Strona 1  Strona 2  Strona 3  Strona 4  Strona 5  Strona 6  Strona 8  Strona 9  Strona 10

 

wpis z dnia - 06.05.2016r.

ad vocem... uzdrawianie trudnego snu

 

... Proponuję usiąść w ciszy zamknąć oczy... przywołać wizję ze snu (jedną scenę... tę która pierwsza się pojawi)... i na tę scenę mentalnie nakreślić symbol... który do tej wypowiedzi załączam (kreślimy go białym fosforyzującym Światłem)... wypowiadając (również mentalnie) sentencję... że "niech uzdrowiony jest sen i sytuacja, której on dotyczy... niech uzdrowione są przyczyny i skutki... niech się dokona przemiana na wszystkich płaszczyznach istnienia"... następnie należy skupić się na tym... że przez Ciebie płynie BIAŁE FOSFORYZUJĄCE ŚWIATŁO... i skupiasz się teraz już tylko na tym Świetle... i tak trwaj przez (chociaż) 15 - 20 min.... W przypadku gdy we śnie pojawiają się jakieś czarne obłoki energetyczne lub czarne symbole typu owad czy błoto... lub temu podobne... to dobrze jest na wizję ze snu... nałożyć wizję... która będzie pokazywała proces dematerializacji tych ciemnych energii... a następnie kontynuujemy przekaz Światła jak to opisałam wyżej...

... I jednocześnie podpowiadam by w podobny sposób... to znaczy z użyciem symbolu... który podpowiadam uzdrawiać swoje negatywne myśli i uczucia... które często są źródłem  kreacji negatywnych marzeń sennych... i czyniąc to... postaraj się poczuć... jak wypełnia Ciebie Światło... po tym doświadczeniu... powinnaś/powinieneś poczuć się lepiej...

Jeszcze tylko dodam... że symbol ten należy kreślić w takiej kolejności... wpierw kreślisz od góry jakby "X"... mentalnie... to oznacza... że w punkcie przecięcia się tych linii... lokalizujesz energię problemu... który chcesz uzdrowić ("X" jakby chwyta i lokalizuje problem)... a następnie trzecim ruchem kreślisz linię prostą przechodzącą z góry przez punkt przecięcia się linii tworzących "X"... i ten ruch oznacza, że sprowadzasz Światło, które dokonuje przemiany... uzdrawia...

... Dodam też, że nasze dylematy życiowe... niekiedy są bardzo doskwierające... i stanowią poważną przyczynę trudnego śnienia... zatem podpowiadam... że podobną procedurę można wdrożyć na te doskwierające doświadczenia... z tym, że tu zalecam ostrożność... tu nie wolno tworzyć żadnych scenariuszy... żadnych wizji... bo byłaby to manipulacja... i jest to bardzo obciążające i może przynieść efekt inny niż byśmy chcieli...

... Przy okazji tych rad jakie tu udzielam daję sobie prawo by tu wspomnieć o PRZEKAZACH... których organizatorem jestem... PIATY STRUMIEŃ tych PRZEKAZÓW... jest na sprawy trudne uczestników... więc przystępując do PRZEKAZÓW na wstępie warto wyrazić mentalnie intencję, by Twoje trudne sprawy "takie i takie" objąć tymi PRZEKAZAMI... Na pewno będzie Ci łatwiej z tym wsparciem... w tych działaniach jest PRAWDZIWA MOC... jeśli jesteś zainteresowana/zainteresowany uczestnictwem... to ZAPRASZAM... Więcej informacji na temat tych PRZEKAZÓW na strpnie :

 https://www.facebook.com/events/1011556222189820/?active_tab=posts

wpis z dnia- 04.05.2016r.

ad vocem... Prawdy

 

... Wszystkie kultury są źródłem mądrości i wielu wartości... to tylko ludzie często źle z tych nauk korzystają... i niestety we wszystkich tradycjach są ludzie... którzy dokonują aberracji... siejąc zupełnie inne nasiona... niż mądrość pierwotna tych kultur głosi... im więcej kreatorów... tłumaczy prawd pierwotnych... tym mniej prawdy w "prawdzie"...

wpis z dnia - 26.04.2016r

ad vocem... dlaczego nie pamiętamy nauk płynących z poprzednich wcieleń ?

 

... Mądrości płynące z naszych poprzednich żyć... są zachowane w naszej pamięci podświadomej... ale też tylko niektóre... i ta wiedza wcale nie jest bierna... Tyle tylko, że gdyby była ona uświadomiona... to nauka byłaby bardzo marna... nie rozchodzi się o to, by nie robić coś "źle" bo to "boli" albo "kosztuje"... idzie o to, by nie robić "źle", bo to się nie mieści w mojej filozofii bycia... Dam przykład... jeśli np. mówią "nie kradnij, bo spotka Cię za to kara"... i Ty ze strachu przed karą nie kradniesz... to Ty wcale nie jesteś "zdrów"... Uzdrowiony jesteś dopiero wtedy, kiedy Ty... sam z siebie odrzucisz taki czyn... powiesz sam sobie..."nie ...bo nie"... "nie bo to nie jest moja bajka"... dopiero wtedy wiadomo, że jesteś "zdrów"... Słowem idzie o to, by nie być jedynie posłusznym... idzie o to, by być "zdrowym"... Jest jeszcze wiele przyczyn, dla których ta pamięć nie miałaby sensu... jeśli życie ma wydać właściwe owoce... Zdarza się, że zasłona niepamięci bywa w jakimś zakresie uchylana... ale wtedy też jest w tym jakiś zamysł...

wpis z dnia - 24.04.2016r.

ad vocem... Natury Bytu

 

... Jest Jeden który Jest... nie jest On osobowy... choć jest dawcą osobowości... i stąd to nieporozumienie... W nim jest wszystko... i tylko On nadaje bytowi naturę osobową... to jedynie  jego przywilej... przywilej... który sam sobie nadał i jedynie dla siebie zatrzymał... Tytułowanie go per Pan... jest wielkim nieporozumieniem i próbą ograniczenia jego nieograniczalności... Nie jest to hołd... choć wielu w swej błogiej nieświadomości tak myśli... jest to nadużycie... umniejszenie tego co bezgranicznie wielkie...

... Byt Nadrzędny... Wszechistnienie wyłonił z siebie... Istoty Wzniosłe... wieczne... schodzące... kreatywne...

... Wyłonił też Istoty Anielskie... od zawsze doskonałe, kreatywne - Posłańcy Woli...

... Wyłonił Istoty ludzkie... wznoszące się... ewoluujące...

... oraz pośrednio... kreacje formy bezosobowe...

 

PS

... Nie jest moją intencją obalać Twoje przekonania... ja jedynie dzielę się z Tobą moim światem... moją wiedzą...

wpis z dnia - 22.04.2016r.

ad vocem... Kim jestem?

 

... Patrz niżej... gdybyś jedną z tych twarzy zastąpił wizerunkiem Twojej obecnej twarzy... a następnie wszystkie pozostałe zastąpiłbyś wizerunkami twarz z Twoich poprzednich wcieleń... a wszystkie te wizerunki zawierałyby się jakby w obłoku energii... to wtedy ta wizja przedstawiałaby Twoje Prawdziwe Istnienie... I w tej wizji objawiałaby się tajemnica słów... "iż jesteśmy stworzeni na podobieństwo Boże"... A gdybyś chciał w tej wizji zawrzeć jeszcze Twą prawdziwą naturę... to musiałbyś to wkomponować w jakby - Piramidę Światła... ponieważ ona odzwierciedla Twą koncentryczną naturę... Z tym, że jej podstawa powinna być bardziej "jakby nieobecna"... "nieuchwytna"... "ulotna"... A gdybyś do tego posiadł świadomość... ze wizja ta przedstawia fragment, który jest elementem promienia... to oznaczałoby to... że posiadasz całkiem  dużą wiedzę o sobie... i o Naturze Bytu...

wpis z dnia - 21.04.2016r.

ad vocem... Jam Jest

 

... Jam Jest... nie jest jednoosobowe... taka deklaracja wypowiedziana przez "Kowalskiego", może wynikać jedynie z braku zrozumienia... albo z perspektywy stanu, w którym "Kowalski" przestał o sobie myśleć jako o "Kowalskim"... i wiedzie życie z perspektywy tego... który wie... że nie jest Kowalskim... i kocha np. dzieci sąsiada, czy też np. afrykańskie dzieci, dokładnie  tak samo żarliwie, jak swoje... i nie wywyższa w swych preferencjach swojej matki ponad inne matki... et cetera et cetera...

wpis z dnia - 20.04.2016r.

ad vocem... Co było pierwsze - jajko czy kura?

 

... Jeśli mnie pytasz : Co było pierwsze - jajko czy kura?... to Ci odpowiem... że początek skończonemu może nadać tylko to co nieskończone... tylko to co nadprzyrodzone... A czy Ty go nazwiesz Bogiem... tego nie wiem... ja tego, który dał początek wszelkiej materii i Nie-Materii nazywam Bogiem... i dobrze się z tym czuję...

wpis z dnia - 20.04.2016r.

ad vocem... Czy wszechświat jest nieskończony ?

 

... Wszechświat nie jest nieskończony... jest wiele wszechświatów... Wszechbyt... Wszechistnienie... Pra-Przyczyna... Bóg jako Wszechistota... która zawiera w sobie również "wszech-rzecz"... jedynie On  i jego pierwotne Emanacje z natury swej nieskończone... są nieskończone... i nieograniczone... I dlatego  Bóg-Wszechbyt nie ma imienia.... Jakiekolwiek  imię byłoby próbą ograniczenia tego... co nieograniczalne...

wpis z dnia - 07.04.2016r.

ad vocem... zapisy Ziemi

 

... Każde miejsce tej Ziemi... jest zapisem wydarzeń tego konkretnego miejsca... i to wszystkich wydarzeń na przestrzeni dziejów (coś na wzór energetycznego kawałka tortu")... Drastyczne wydarzenia mają większą siłę przebicia, co sprawia... że jakby wypływają na wierzch... Siła ich emanacji może sprawić... że ludzie ze szczególną wrażliwością, mogą je odbierać... widzieć... odczuwać... Stają się niejako świadkami tych wydarzeń...

Jechałam kiedyś pociągiem z Wrocławia do Warszawy... i dane mi było tego właśnie doświadczyć... Ziemia kolejno odsłaniała mi swoją historię... widziałam walczących z wielu wojen... i z tych bardziej nam współczesnych... i tych  z bardziej odległych czasów... gdzie walczono na miecze... Widziałam ludzi na koniach... i piechotę... Widziałam palące się chaty... widziałam kobiety i dzieci... Ale dane mi było również widzieć czasy pokoju... ludzi uprawiających pola... widziałam ludzi w lesie... I nigdy więcej takie doświadczenie mi się nie powtórzyło... były inne... ale takie, nie...

wpis z dnia - 04.04.2016r.

... O śnieniu

 

... Sen jest płaszczyzną, która ułatwia kontakt człowieka ze światami subtelnymi... Sen, to stan w którym ciało jest w spoczynku... natomiast siła, która go ożywia... czyli nasz Duch... przechodzi w stan aktywności odmiennej... Nasz umysł najczęściej interpretuje te doświadczenia jako marzenia senne... ponieważ nie uznaje realności tych doświadczeń... I dopiero jak oswoimy go z tą rzeczywistością... to znaczy gdy umysł świadomy w pełni uzna te doświadczenia za rzeczywiste... dopiero wtedy nasza interpretacja będzie zgodna z realnym doświadczeniem transcendentalnym, którego doświadczyliśmy gdy ciało spało...

... Czas śnienia... to zaglądanie za kurtynę życia... to często czas spotkań na płaszczyznach subtelnych... Bywa, że nawiązujemy w tym czasie bliższy kontakt z naszym opiekunem duchowym... z naszymi zmarłymi bliskimi... czy też z Istotami ze światów alternatywnych... Czas snu, to czas odnowy nie tylko dla ciała... ale również dla Duszy (szczególnie wtedy, kiedy w naszym ziemskim życiu doświadczamy wyzwań trudnych)... Czas snu, to czas konsultacji duchowych... i bywa, że jest to też czas nanoszenia korekt w scenariuszu naszego życia...

wpis z dnia - 31.03.2016r.

ad vocem... zdrowego odżywiania

 

... Zdrowe... najbardziej właściwe odżywianie dla człowieka, to oczywiście odżywianie jak najbardziej proste... odżywianie się produktami nie przetworzonymi... Im mniej przetworzony produkt, tym bogatszy jest w wartości odżywcze i w energię witalną... Produkty mocno przetworzone są martwe... a co za tym idzie są pozbawione energii życiowej, która przecież jest głównym powodem ich spożywania... Spożywanie martwych produktów powoduje odkładanie się ich w ciele w postaci złogów... i ponieważ nie zaspokajają one potrzeb organizmu... nasila się łaknienie... a zwiększona podaż powoduje nadwyrężoną pracę organizmu i w konsekwencji jego zmęczenie...

... Ale największą szkodę czyni sam sobie... ten, który zjadając produkty ogólnie dostępne... zjada je w poczuciu, że to takie świństwo... takie tuczące... takie niedobre... to takie  śmieci... to trucizna, a nie jedzenie... et cetera et cetera... W takim scenariuszu... przy takim spożywaniu... nasze myśli towarzyszące tym posiłkom docierają do naszej podświadomości... która przecież steruje metabolizmem naszego ciała... Nasze ciało otrzymało komunikat "NIEDOBRE"... czyli wróg... trzeba się przed tym bronić... "TUCZĄCE" tzn. trzeba odłożyć..."TRUCIZNA"... jestem otruta... itd. itd.... Nasza podświadomość nie jest analityczna... to jest nasz  program egzystencjalny... który poprzez wielokrotne powtórzenia lub przez zastosowanie innych technik... ulega programowaniu... Reklamy wszelkiej maści suplementów i ulgiksów... wżerają się bezpardonowo w nieuświadomione, acz aktywne i bardzo istotne mechanizmy naszych zachowań i naszych reakcji... programując ludzi na swoją potrzebę...

... Ważne jest co jesz... ale o wiele ważniejsze jest co myślisz jedząc...

... Człowiek ma takie możliwości... że nawet zjadając truciznę... nic mu nie będzie... jeśli jego podświadomość uzna, że wszystko co człowiek  spożywa, jemu służy... Ale przekonanie człowieka musi być wtedy większe... niż przekonania tych co go otaczają...

... Podobnie ma się sprawa z papierosami... No ale może tego nie powinnam pisać... ponieważ może to być niewłaściwie zrozumiane...

 

wpis z dnia - 29.03.2016r.

ad vocem... duchowej natury rzeczy

 

... Z woli Duszy rodzi się człowiek... to Ona jest pierwotną jego przyczyną... tak jak jest Pierwotną Przyczyną wszystkiego... Każdy rozsądnie myślący człowiek wie, że z pustego i Salomon nie naleje... Jedynie to co ma naturę wieczną może stanowić przyczynę POCZĄTKU tego co materialne... To jest przecież takie oczywiste... Materia choćby ta najsubtelniejsza... jest jedynie przejawem duchowych stanów... Nauka w zasadzie już to potwierdziła... Jedni dziwią się teoriom duchowym... a ja wciąż nie mogę zrozumieć jak można tę oczywistość kwestionować... Jeżeli jest chleb... to jest też piekarz... Jeżeli jest człowiek... to jest też jego Źródło (wiem... już o tym pisałam)... I nie jest to ezoteryka... jest to wiedza ze Źródła Prawdy wszechobecnej... choć dla wielu umysłów niedostrzegalnej... abstrakcyjnej... Wiedza objawia się tym, którzy chcą nauczyć się widzieć... to gotowość umysłu często decyduje o tym czego doświadczamy... bądź czego świadkami jesteśmy... Zjawiska transcendentalne mają głębszy wymiar...  są bardziej osadzone w Prawdzie... choć nie są wolne od iluzji... Ale zjeść ciasteczko... to znacznie więcej niż tylko o nim usłyszeć... Ten co go zjadł, wie najlepiej jak smakowało... Wyznania tych co "zjedli to transcendentalne ciasteczko"... zawsze przecież mogą być kluczem... dla tych co tych wyznań słuchali...

wpis z dnia - 26.03.2016r.

ad vocem... zarzutu... jakoby wiara była wrogiem samopoznania

... Moja wiara dodaje mi skrzydeł... moja wiara nie ma nic wspólnego z dogmatami... Wierzę temu co czuję... wierzę w sens życia... wierzę w jego wzniosły wymiar... I tak jak wiem, że jeśli są buty... to jest też szewc, który je zrobił... Tak też ja i ten Świat... i wszelkie istnienie jest dowodem na to... że jest sprawca tych zaistnień... A ja tego sprawcę zwę Bogiem... Niektórzy nazywają go Pierwotną Przyczyną... inni nadają mu inne imiona... ale ja wiem, że on nie ma żadnego imienia... ponieważ każde imię byłoby ograniczeniem tego co ma naturę nieograniczoną... ostateczną... Ten sprawca jest tym który JEST... natomiast nazywanie Go, jedynie  ułatwia mówienie o nim... i w tym kontekście ma sens... jedynie w tym kontekście... Natomiast kwestionowanie jego Istoty, jest wyrzekaniem się samego siebie...  ponieważ żadna rzeka nie
może istnieć bez swego źródła... Kwestionowanie ontologicznej natury Bytu jest zwykłym nihilizmem... który tak naprawdę jest też obliczem wiary... tyle że wiary wątpliwej natury... Jeszcze tylko dodam, że posługiwanie się wszelkiej natury symbolami w interpretacji zjawisk ontologicznych rodzi wiele nieporozumień... ale z drugiej strony... bez ich użycia nie możliwe byłoby przekazywanie jakiejkolwiek wiedzy... Problem rodzi się wtedy... kiedy symbole są przyjmowane dosłownie... ale to już inny temat do dyskusji... Fajne jest to... że możemy o tym rozmawiać i to zawsze warto czynić... bo w moim odczuciu jest to droga najlepsza do poznania... oczywiście poza ciszą...


wpis z dnia - 22.03.2016r

ad vocem... powiązań karmicznych i pejoratywnych konotacji nadawanych doświadczeniom życia

 

... Myśl pierwotna, która daje początek życiu człowieka, nie rodzi się w umyśle człowieka... a w umyśle jego Duszy... Na tym poziomie jest inne zrozumienie... inna świadomość... Naturalnym tu jest dążenie do wzrostu wartości Nieba w SOBIE... Jest tu też naturalnym coś, co nazwę "spiralą rozwoju"... i w jej naturze jest wzajemne wspieranie siebie w tej realizacji...  Nie ma tu miejsca na uwikłania... ale naturalnym stanem tu są więzy różnej natury... I tak jak Ty potrzebujesz innych Dusz do realizacji swoich planów rozwojowych... tak też inni służą Tobie swym życiem... Tu wszyscy wiedzą, że wszelkie negatywne uczucia trzeba zamienić na piękne by móc się wznieść... bo taka jest NATURA BYTU PRAWDZIWEGO... Na pewnym poziomie jest też naturalnym, że chce się wspierać innych... Radość dawania, to zaszczytny stan bytu... a daje się tyko tym, co potrzebują... Nie ma potrzeby by obdarowywać jadłem sytych... Jak długo nadajemy pejoratywne konotacje życiu... tak długo doświadczenia życia są potrzebne... Prawdziwe Światło jest wolne od cienia... i każda Dusza o tym wie...

 

wpis z dnia - 05.03.2016r.

... o dokonującej  się na Ziemi PRZEMIANIE

 

... Wszyscy możemy patrzeć na to samo drzewo i każdy z nas będzie widział co innego (bo to drzewo z każdej perspektywy wygląda inaczej)... w każdym z nas gra inna muzyka... A to jest przecież ważne...

... Z mojej perspektywy Ziemia zmienia się w zawrotnym tempie...  i to dotyczy zarówno przemiany świadomości,  jak też oblicza duchowości,  poprzez myślicielstwo ludzi... aż do rozwoju technologii i nauki w ogóle... Coraz więcej ludzi osiąga stan aktywności wewnętrznej... coraz więcej ludzi "sięga Gwiazd"... Poprzez dzielenie się na różnych forach, swymi doświadczeniami oraz wiedzą w nich nabytą...  ludzie wpływają  na transgresję myśli społeczności, w których żyją... Jeżeli do tego dodamy stwierdzenie prawdziwe, że wszelkie dzianie się jest dzianiem się w sercu i umyśle... to niczym Prawda z mroku... wyłania się nam wizja prawdziwa... że tak właśnie zmieniamy ten Świat... Co jest w tym ważne ?... Ważne byś częściej bywał w ŚWIECIE MYŚLI JASNEJ... maluj ten Świat barwami TĘCZY CZYSTEJ... Bądź pełen blasku Gwiazdy, która dała Ci życie... Pochodzisz z GWIAZD...

wpis z dnia - 04.03.2016r.

... O iluzji czasu

 

... Zastanawiałam się jak to jest, że podczas podróży kosmicznych czas płynie wolniej niż nasz czas ziemski... podczas, gdy moje doznania związane z doświadczeniami "poza ciałem"  ujawniają wręcz odwrotną sytuację... Podczas gdy wg ziemskich wskazań, nie było mnie tu... powiedzmy chwilę... to  czas tej podróży... sądząc po sekwencji zdarzeń oraz wg odczuć jakie pojawiły się po doświadczeniu... musiało upłynąć sporo czasu... Czasami sprawiało to wręcz wrażenie  godzin (przekładając to na ziemską miarę... Dostałam odpowiedź... W swych doświadczeniach "poza ciałem" przenikam do "bezczasu"... mój umysł interpretując te doświadczenia tworzy subiektywne "pętle czasu"... Do tego dodam, że doświadczenia poza czasem... dają szansę na zmianę biegu wydarzeń w naszym "tu i teraz", ponieważ ich konsekwencje odbijają się echem tak w przeszłości jak też w przyszłości... Na podobnej zasadzie, lecz w innym planie i z innymi konsekwencjami, jawią się doświadczenia z planu " Wyższego np. planowanie przedurodzeniowe oraz doświadczenie snu pośmiertnego...

wpis z dnia - 03.03.2016r.

/ku pamięci - kolejna już... rocznica/

ad vocem... Czy śmierć jest barierą dla bliskich sobie osób?

 

... Byłam przy moim mężu gdy umierał... towarzyszyłam mu również, gdy przeszedł na drugą stronę życia... dane mi było wspierać go do pewnego momentu... Do momentu, gdy pewna Piękna Pani... z wielką serdecznością oznajmiła mi... że "teraz zajmiemy się nim już sami"... Dane mi było poznać pierwsze etapy jego przejścia... Po jakimś czasie uświadomiłam sobie... jak bardzo zostałam obdarowana... Sam pogrzeb był dla nas wielkim przeżyciem... gdy przed ceremonią ostatniego pożegnania... podeszłam do trumny... by poprawić mu krawat... On /Duch  mojego męża/ podszedł do mnie... objął mnie i tak trwaliśmy płacząc (ja po tej stronie... on po tamtej)... i tak trwaliśmy przez całą ceremonię... I tylko my wiedzieliśmy dlaczego ja tak stoję... tak dziwnie... tak na środku kaplicy... Po pogrzebie... tak jak większość zmarłych... tak i mój mąż... wraz z nami wrócił do domu... Pierwszy dzień przesiedzieliśmy wspólnie na fotelu... Nie chcieliśmy z nikim rozmawiać... z nikim innym być... W jeden z kolejnych dni udało mi sie go przekonać... że musi zostać przy grobie i skupić się na sobie... musi wejść w pośmiertne rozważania... Dane mi było doświadczyć-poczuć-widzieć-wiedzieć... jego sen pośmiertny (to bardzo trudne doświadczenie... dla każdego)... Gdy umierał... i gdy umarł... miłość zawsze  była najważniejsza... była bezdyskusyjna... Wszystko co wcześniej ją szpeciło... zakłócało... umarło jeszcze zanim on umarł... Miłość nigdy nie umiera... zmienia się tylko jej oblicze... Pamiętam jak mój mąż (już po przejściu)... przekonywał mnie... mówił,  że jego przygoda ziemska już się zakończyła, natomiast moje doświadczenie wciąż trwa... Mówił, że na mej drodze czekają inni... Jedni czekają na jedną chwilę wspólnego życiowego doświadczenia... a inni mają w planie więcej tych chwil (różne przecież role, ludzie pełnią  w naszym życiu)... Nikt mnie tak nie namawiał do życia, jak on właśnie...

wpis z dnia - 01.03.2016r.

ad vocem... czytania w cudzych myślach

 

... Czytanie w cudzych myślach... tak to zdarzyć się może i będzie się zdarzać coraz częściej... aż stanie się naszą  przypadłością pospolitą...

... Mam tę przypadłość... ale pojawia się ona u mnie spontanicznie... Umiem z tym żyć... Pamiętam moje pierwsze publiczne spotkanie w pewnym ośrodku radiestetów... Gdy tam wchodziłam widziałam jak mnie lustrują... sprawdzają wahadłami (w sąsiednim pomieszczeniu...) ja to widziałam... Znałam ich myśli...  ich lęki typu "z jakimi bytami ona ma do czynienie ?"... Ale dałam radę... nie zawiodłam ani siebie, ani wielu z nich... Ot taka moja krótka historia w tym temacie...

wpis - z dnia 22.02.2016 

....byłam we wnętrzu Ziemi

/doświadczenie miało miejsce kilka lat wcześniej niż ten wpis/

Pewnej nocy byłam na rubieży światów... gdy nagle poczułam jakby jakaś siła wyrwała mnie z mojego ciała... W niesamowitym pędzie... który mogę porównać jedynie do pędu z mego pierwszego doświadczenia NDE (doświadczenie ze stanu bliskiego śmierci)... Wszystkie moje pozostałe doświadczenia z OBE, to podróże płynne... to fruwanie... wznoszenie się... i temu podobne (cudowne uczucie)... albo taż nagłe pojawianie się w konkretnych miejscach (skoki kwantowe)... i równie nagły powrót... lub przenikanie do innej rzeczywistości... Tym razem był to zawrotny pęd... przede mną sunęła POSTAĆ (prawdę mówiąc wcale jej nie widziałam... właściwszym chyba będzie stwierdzenie, że bardziej wiedziałam, że jest... niż to, że JĄ widziałam)... można by rzec, że torowała mi drogę... Z początku byłam zdezorientowana... nie wiedziałam co się dzieje... Całe to doświadczenie bardzo mnie zaskoczyło... W pędzie przebijaliśmy się przez Ziemię... a następnie wynurzaliśmy się w innym miejscu... Sytuacja ta powtórzyła się kilkakrotnie... Myślę, że celem tej wielokrotności była moja akomodacja. Pamiętam, jak w odruchu ludzkim przed każdym "zderzeniem z Ziemią"... zamykałam oczy... a potem chyba już nie... Ostatnie zanurzenie się w Ziemi miało przebieg inny... Zanurkowaliśmy głęboko... dotarliśmy do Centrum Ziemi...  A tam kolejna niesamowita okoliczność... ogień... Całe wnętrze Ziemi... całe Centrum... wypełnione ogniem... A w tym ogniu... cudowna postać... jakby na nas czekała... Była to postać "MĘDRCA-STARCA" (myślę, że ten opis w miarę sensownie pomoże wyobrazić sobie tę postać, czytającemu tę relację)... postać jakby przeźroczysta... a jednocześnie bardzo wyrazista... widoczne były rysy twarzy i szaty... Cudownie serdeczna... emanująca dostojeństwem i blaskiem, które trudno opisać... Mój TOWARZYSZ, który był mi przewodnikiem i "sprawcą" całego zajścia (nie wiem kim był... mogę jedynie się domyślać)... przez cały ten czas był dla mnie niewidoczny... choć już nie pędziliśmy przecież... A jednocześnie przez cały czas wiedziałam, że ze mną jest... jakimś innym zmysłem go postrzegałam... Byliśmy w ogniu... a nic nas nie parzyło... nie było we mnie ani lęku... ani braku zaufania... Byłam ufna... i jednie zaskoczona... Nie dane mi było jednak zapamiętać całego przebiegu spotkania... nie pamiętam również powrotu... nałożono na mnie zasłonę zapomnienia... Wiem, że na poziomie podświadomym przechowuję ten zapis... i wiem też, że korzystam z tej wiedzy... tak jak z wielu innych nieuświadomionych zapisów wiedzy nabytej... w sposób niekoniecznie świadomy...

 

Strona 1  Strona 2  Strona 3  Strona 4  Strona 5  Strona 6  Strona 8  Strona 9  Strona 10