POMOST POZNANIA
Teresa Mucha
       Menu
 
  Strona główna
 
  O mnie
  Warsztaty i szkolenia
  Reiki
  Przyjęcia indywidualne
  Linki- Polecam
  Kontakt
  Galeria
  Myśli
  Cytaty Mądrych
  ad vocem
  Dykteryjki
  Klinika Dusz
 








 
 
 
 
 
 






































 

















 




























































































 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 








 
 
 



 
 
 


 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

























































































































 

 

Strona 1  Strona 2  Strona 3  Strona 4  Strona 5  Strona 6  Strona 7  Strona 8    Strona 10

 


wpis z dnia - 06.06.2017r.
ad vocem... barwy naszej aury

... W naturze barwy mają ogromne znaczenie... to moce twórcze... Pejzaż barw jaki przejawia się w naszym polu (w naszej aurze) jest konsekwencją stanu energetycznego danej chwili... jest to kwintesencja naszego potencjału uzyskanego w ogóle oraz stanu emocjonalnego danej chwili... Tak dla przykładu dużo żółtej barwy w aurze mówi o tym, że w człowieku jest dużo mocy sprawczej... jest to też komunikat, że dana osoba ma w swoim życiu postawę asertywną... nawet jeśli pozory sugerują coś innego... Zielony kolor to kolor uzdrowicielski... mówi też o dużej wrażliwości... o tzw. dobrym sercu... wspieranie się tym kolorem, to sprowadzenia na siebie dobrego samopoczucia... Niebieski kolor to kolor aktywnej komunikacji wewnętrznej... to też kolor ochronny... kolor, który sprowadza pokój... wycisza... Różowy kolor poprzez różne odcienie aż do tzw. koloru "biskupiego", to barwy dostojeństwa... i jeśli te barwy występują w aurze choćby w postaci jednej plamki... to zawsze jest to informacja o jakimś nobliwym obliczu człowieka... Kolor czerwony jest bardzo charakterystyczny dla stanów emocjonalnych... tak dla agresji jak też w stanie pożądliwości... w pobudzeniu seksualnym... choć obu tym stanom towarzyszą inne widowiska energetyczne... w agresji np. będzie to "efekt jeża"... a w uniesieniu erotycznym bardziej będą to widowiska zbliżone do zajść atmosferycznych... Ciemne smugi w obrębie ciemne tonacje barw podstawowych zawsze mówią o trudnym ładunku energetycznym... o stanach problematycznych... Preferowanie jakichś barw wynika z wewnętrznych stanów człowieka i często niestety nie ma nic wspólnego z aktualnymi potrzebami człowieka... Natomiast posługiwanie się energią barw, świadome oddziaływanie nimi... to bardzo skuteczne i szybko oddziałujące praktyki terapeutyczne...

 

wpis z dnia - 07.05.2017
Co to jest świadome życie ?

 Dla mnie świadome życie, to świadomość siebie... świadomość tego kim jestem... świadomość tego, że żyjemy dla ważnych powodów... świadomość tego, że nie ma chwil nieważnych... gestów nieważnych... myśli nieważnych... I to nie dlatego, że są jakieś prawa... jakieś uwarunkowania... i jakieś konsekwencje... ale jedynie dlatego, bo jestem kim jestem... To jednocześnie świadomość, że najważniejsza jest chwila tu i teraz... bo ona właśnie teraz jest... Świadome życie dla mnie, to też uznanie swojej odpowiedzialności za własne życie i nie szukanie dla jego uzasadnienia, gdzieś na zewnątrz... a szukanie tych przyczyn w sobie... Świadome życie, to też odpowiedzialność za Świat wokół nas... Świadome życie, to życie z myślą "co mogę ja"... by było lepiej... Świadome życie, to również refleksja... że są rzeczy, które mogę zmienić jedynie ja...


wpis z dnia - 28.04.2017r.
ad vocem... publikacji jak w linku

http://tribunydek.com/#ceremonie

... Myślę, że należy to jednak zostawić Curandero... lekarzom natury z dżungli Amazońskiej, którzy dzięki wieloletnim dietom ze świętymi roślinami i rytuałom poznają świat roślin i przodków. Są kanałem łączącym dwa światy i za pomocą odpowiednich narzędzi i pieśni Icaro chronią, leczą oraz umożliwiają wglądy w podświadomość swoim pacjentom... Wszelka suplementacja może okazać się fatalna w skutkach dla naiwnych uczestników... Znamy przecież skutki kuglarskich poczynań z cieciorką... z ceremonią kambo... Curandero, to tradycja, która wyrosła z kultury plemiennej na gruncie obcowania z naturą i z Duchami Natury... obłożona tajemnicą... wymagająca nie tylko wnikliwego poznania świata roślin... ale wymagająca również aprobaty i błogosławieństw ich opiekunów... Profani, którzy dopuścili się jednej lub nawet paru wycieczek... co mogą człowiekowi dać ?... Chyba jedynie bolesną nauczkę... albo nic nie warte widowisko... Najczęściej pragną oni jedynie dobra dla siebie... Życie to sztuka wyborów... i dotyczy to tak oferentów tych usług, jak też tych, którzy w swej naiwności im zaufają...



wpis z dnia - 24.04.2017r.
Słowo do tych, którzy pragną uwolnić się od matriksu...



... Słowo "matrix" oznacza macierz... a dokładniej, jest to mentalny plan (akwaryczna przestrzeń) tego Świata... jest to subtelna rzeczywistość, która poprzedza manifestacje materialne tej rzeczywistości... I zgodnie z nadrzędnym prawem Wszechbytu, mogą tu objawić się jedynie manifestacje pasujące do tej rzeczywistości... i dotyczy to, tak planu materialnego, jak też mentalnego...
... Słowem uwolnienie od matriksu, to śmierć człowieka... a nawet więcej... bo to oznacza śmierć wszystkich aspektów osobowych bytu... A każdy, kto tu się urodził... urodził się dla swojej sprawy przecież...
... Warto być świadomym, czego się chce... bo takie nierozważne deklaracje mogą być aktywatorami destrukcyjnych zajść... zgodnie z zasadą "podobne przyciąga podobne"... że nie wspomnę tu o sprawczej sile myśli...
... Po co walczyć z tym Światem ?... walka zawsze oznacza ból... Czyż nie lepiej się nim cieszyć ?...



wpis z dnia 21.04.2017r.
... o kolizjach życiowych (np. drogowych)


... gdy wyszło się z opresji cało (bez większego szwanku)... W takich okolicznościach zawsze warto podziękować za opatrzność... ale też warto pamiętać, że wszyscy uczestnicy tego doświadczenia, to nie osoby przypadkowe... A negatywne (traumatyczne) oblicze tego doświadczenia, to pozorna "strata", która de facto może okazać zyskiem... Warto sobie wtedy zadać pytanie dlaczego tego potrzebowałam/łem ?... bo być może nagromadzone zostały pokłady trudnego ładunku, które per se stanowiły zagrożenie... i które należało rozładować... i w tym być może skrywa się zysk... W tym Świecie nic nie jest takie, na jakie wygląda... Dlatego ludzie czasami "psioczą"... a gdyby znali plany (tych wydarzeń) nieujawnione, to być może uznaliby, że jest za co dziękować...
... Wszystko co nas w życiu spotyka, jest po coś...



wpis z dnia - 12.04.2017r.

... prawem Miłości


... Wszystko czego byś się nie dotknął... czy to dłonią... czy też spojrzeniem... lub choćby tylko myślą... powinno się odbić w Tobie echem Miłości... Jeśli dziś kogoś nienawidzisz... lub kimś gardzisz... lub też darzysz kogoś jakimkolwiek innym negatywnym uczuciem... to spotkacie się na pewno następnym razem... i spotykać się będziecie tyle razy... ile trzeba... by na końcu była Miłość... ta Prawdziwa... takie jest Prawo...
... Nikt nie mówił, że będzie to łatwe...

wpis z dnia - 25.02.2017r.

ad vocem... Czym jest sprawiedliwość ?

 

... Czy zaiste byłoby, to mądre i sprawiedliwe, gdyby kowal dostał talent śpiewaka operowego ?...

... Czy zaiste byłoby to mądre i sprawiedliwe, gdyby człowiek, który pragnie poznać siebie w niedostatku... nigdy niedostatku nie doświadczył ?...

... Czy zaiste możliwe jest by człowiek, który nigdy się nie pogubił, by zrozumiał tych co się gubią ?... czy zatem pogubić się to dobrze, czy źle ?...

... Czy nie jest czasem tak, że matka narkomana lepiej rozumie narkomanów niż ta, której dzieci są wolne od nałogów ?...

... Czy zatem sprawiedliwie oznacza wszystkim to samo i po równo ?...

... Po tym, co w Twoim życiu się dzieje, po tym co dzieje się w Twoim otoczeniu możesz rozpoznać, jakie lekcje dla siebie zaplanowałeś na to życie... I to jest sprawiedliwe.

wpis z dnia - 22.02.2017r.

ad vocem... bliźniaczych dusz

 

... Bliźniacze dusze, to partnerstwo dwojga dusz... to związek dusz, w którym dwie dusze kochają siebie nawzajem bardziej niż pozostałe dusze... Dusze te należą do jednego skupiska dusz... z reguły wcielają się na Ziemi w tym samym czasie... zawsze ich wcielenia są w jakiś sposób powiązane ze sobą... ale błędem byłoby twierdzenie, że zawsze tworzą na Ziemi związek partnerski... bo to nieprawda... Jako dusze chcą doświadczyć różnych relacji wzajemnych... bywa, że wcielają sie jako partnerzy życiowi... ale bywa też, że budują relacje rodzic-dziecko... przyjaciele... rodzeństwo... czy inne... bywa też, że jedno z nich wciela się na Ziemi, a drugie wciela się "piętro wyżej"... czyli w świecie sąsiadującym... bądź też jeszcze nieco wyżej... w świecie, gdzie bytują Architekci świata materii... i wtedy to oznacza, że ci co wcielili się nieco wyżej mają duży wpływ na życie tego, który wcielił się na Ziemi... ale zawsze łączy ich coś wyjątkowego... bywa, że sami nieraz nie rozumieją samych siebie... ich pierwszy kontakt zawsze jest w jakimś sensie bardzo emocjonalny... Dusze bliźniacze, to dusze z jednego poziomu... ale bywa czasami tak, że jedna z nich podczas swojego wcielenia poczyniła większe postępy... a drugiej się nie powiodło... no i wtedy po powrocie po wcieleniu, okazuje się, że nie mogą być spleceni, ponieważ nie są na jednym poziomie... i wtedy zdarza się, że ta, która wzniosła się wyżej schodzi do poziomu, na którym znajduje się jej bliźniaczy płomień... albo może też zdecydować, że chce przez jakiś czas pobyć sama... a ta druga przyśpiesza swój powrót na Ziemię, by się wznieść... bywa, że wtedy dusza z wyższego poziomu staje się opiekunem człowieka na
Ziemi...

wpis z dnia - 14.02.2017r.

ad vocem... O podnoszeniu się

 

... Gdy idziesz przez życie i doświadczasz chwil trudnych... to nie pytaj : dlaczego ?... bo tak robią Ci, którzy przywiązują się do bólu... pytaj : po co ?... bo tak rodzi się zmiana... i tym pytaniem uaktywniasz nową Twoją rzeczywistość... A gdy znajdziesz odpowiedź na dobrze zadane pytanie... to jaśniejesz... nabierasz lekkości... wznosisz się niczym więdnący kwiat, któremu dano wody... i który z wdziękiem podniósł swój kielich i zwrócił się w stronę Słońca...

... Nie warto być więdnącym kwiatem... warto być kwiatem, który zwrócił się do Słońca...

wpis z dnia - 11.02.2017r.

ad vocem słów... "Wy wszyscy l Wymyśliliście nawet religie, które uczą was, że rodzicie się w grzechu – że jesteście grzesznikami już od chwili narodzin – aby utwierdzić się w przekonaniu o własnej niegodziwości"...[N.D. Walsch „Rozmowy z Bogiem”]

 

... I chociaż lubię i cenię sobie N.D. Walscha i jego "Rozmowy z Bogiem"... to jednak pozwalam sobie stwierdzić, że w tej wypowiedzi ujawnia się jego niezrozumienie słów o grzechu pierworodnym... ponieważ "grzech pierworodny" w kulturach Zachodu, jest tym samym , czym jest pojęcie "karmy" w kulturach Wschodu... Czyli mówi o obciążeniach i wyzwaniach, jakie przynosimy ze sobą rodząc się tu na Ziemi... Są to jedynie różne synonimy, użyte do tej samej sekwencji życia...

wpis z dnia- 05.02.2017r.

ad vocem... przeznaczenia

 

... Przeznaczenie jest faktem... niemniej jednak... przeznaczenie to jedynie ramy... cel, który ma być osiągnięty... zmiana, która ma się dokonać... jest to też, rachunek energetyczny do uregulowania... Do Ciebie należy wypełnienie tej ramy treścią, ale życie oczywiście będzie Cię inspirowało... Jak nie chwycisz pierwszej sposobności, to przyjdą kolejne... każda następna ma większą moc oddziaływania... i bywa że jest mniej miła... ale bywa i tak... że nie wszystko uda się zrealizować... Ludzie często powielają te same błędy... ale największy błąd ludzi polega na tym... że chcą by to inni się zmienili... chcą, by zmienił się świat... podczas gdy to my mamy się zmienić... Jak my się zmienimy, to zmieni się nasz świat...

wpis z dnia - 31.01.2017r.

ad vocem... doświadczeń mistycznych

 

... Doświadczenie mistyczne trudno jest opisać w słowach... ale swym echem wciąż ono wybrzmiewa w człowieku, który go doświadczył... nie sposób o nim zapomnieć... i nie sposób uwolnić się od jego niedosytu... niedosytu, który pomaga... ale i utrudnia... Doświadczenie to staje się siłą napędową życia... od tego momentu... wszystko jest inne...

wpis z dnia - 30.01.2017r.

ad vocem... o rozmowach o sensie życia

 

... Współczesny człowiek ciągle za czymś goni, pracuje od rana do wieczora, na nic innego nie ma czasu... życie człowieka naszych czasów nie bez powodu często określane jest mianem "wyczerpującego wyścigu szczurów"... dobra materialne wiodą prym... hedonistyczne postawy zyskują coraz większe uznanie... Rozmowy o sensie życia często są postrzegane jako dewiacje... brak refleksji, że egzystencja jest jedynie drogą... kluczem do tego co bardziej wzniosłe... Dorośli zapominają o swoich młodzieńczych marzeniach... dzieci dorastają w przeświadczeniu, że pieniądze są najważniejsze... Tak mniej więcej wygląda obraz przeciętnego współczesnego człowieka... gdy do tego dodamy jeszcze upadek obyczajów... znieczulicę społeczną... to wyłania się z tego dość groteskowy obraz życia... Oczywiście nie jest to jedyny obraz... są też obrazy godne... ale one nie potrzebują Światła... u nich jest i Serce i Światło... Ale jednak... mając na uwadze tych co "w pędzie"... może warto toczyć dyskusje o sensie życia...

wpis z dnia - 25.01.2017r.

ad vocem... godności duchowej

 

... Grzech duchowej dumy, nazywany "ostatnią ułomnością szlachetnego umysłu" czai się na drodze każdego ambitnego wędrowca... ale wiara w siebie... w swoje doświadczenia... zaufanie do wiedzy, którą się posiadło... dzielenie się tym kagankiem... to nie duma... to pokora... to odwaga bycia sobą... I tak długo, jak długo praca ta, nie ma znamion pracy na rzecz własnej chwały... samo wywyższania siebie... czy też preferowanie własnych potrzeb... tak długo, jest w tym godność...

wpis z dnia - 25.01.2017r.

ad vocem... treści zawartych w art. jn.

http://www.otwarteklatki.pl/najszczesliwszy-czlowiek-swiecie-je-miesa/

 

... Dopóki ciało, umysł i Dusza są połączone więzami, których człowiekowi rozłączać nie wolno (to tak przy okazji)... wszystko co dzieje się z jednym rezonuje w pozostałych sferach człowieka ... Ale materia nie jest wstanie wywołać uczucie szczęścia i nie jest wstanie jego samodzielnie doświadczać... wszelkie rozkosze ciała nie są równoznaczne z doświadczeniem szczęścia... dopiero gdy sięgną one wyżyn duchowych jest duże prawdopodobieństwo jego doświadczenia... I jeszcze dodam, że badania lewej półkuli w kontekście szczęścia... są chyba nieporozumieniem... ponieważ lewa półkula zawiaduje tym co materialne... Ale też jest faktem bezdyskusyjnym, że póki jesteśmy w ciele... musimy wyciszyć swoje ciało by wznieść się na wyżyny doznań duchowych... I to co naukowcy podobno zbadali, to najprawdopodobniej stan relaksacji... rozprężenia... a jeżeli odnotowali oni wzmożoną aktywność płatów czołowych, to świadczy to o wzmożonej aktywności myślowej... być może o praktykach wizualizacji... ni jak to się ma do szczęścia...

wpis z dnia - 23.12.2016r.

...o Jezusie

 

... Wielu dopatruje się wyjątkowości w tym, że Jezus był synem Boga... jakby zapominając, że wszyscy jesteśmy dziećmi Boga... Wyjątkowość Jezusa, nie w tym aspekcie się przejawia... a jedynie między innymi w tym, że był Jednorodzony... co oznacza... że w przeciwieństwie do wszystkich innych synów i córek... On wcielił się tu jeden, jedyny raz... i nigdy więcej, to się nie powtórzy... 

wpis z dnia - 21.12.2016r.

... czas strojenia choinek

 

... Ubieranie choinek przyjęło się w domach katolickich... jednak tradycja ta istniała już u pogan i miała charakter magicznego rytuału mającego zapewnić ludziom bezpieczeństwo, dostatek, zdrowie i szczęście. Dekoracje na choinkę były swego rodzaju talizmanem dla domu i chroniły go przed złymi duchami...

... Tradycyjnie ubiera się sosnę lub jodłę... Według ludowych wierzeń drzewa te,są uważane za symbol życia, odradzania się, trwania i płodności... zieleń choinki symbolizuje nadzieję...

... Choinkowe ozdoby świąteczne nigdy nie były przypadkowe... Dawniej na drzewku wieszano ciastka, orzechy, jabłka, kawałki opłatka, także ozdoby z papieru, czy słomy. Zawsze na gałązkach umieszczano zapalone świeczki i zimne ognie. Niektóre z tych dekoracji są wieszane na drzewkach do dnia dzisiejszego. Każdy element ma swoją własną symbolikę...

... jabłka mają zapewnić zdrowie i urodę, według wierzeń kościelnych symbolizują rajską jabłoń...

... orzechy zawijane w sreberka przynoszą dobrobyt i siłę...

... łańcuchy: wzmacniają rodzinne więzi...

... światełka, to Światło broniące przed ciemnościami i złem...

... gwiazda betlejemska... symbol prowadzenia... ma pomagać w powrotach do domu...

... dzwoneczki zwiastują dobrą nowinę i radość... zapowiadają lepsze dni... bo Światłość zstąpiła na Ziemię...

wpis z dnia 16.12.2016r.

ad vocem... bezmyślnych, nieodpowiedzialnych działań...

 

... Są cztery rzeczy których nie da się cofnąć... kamień, który został rzucony... słowo, które zostało wypowiedziane... okazja, której się nie wykorzystało... i czas który przeminął… warto o tym pamiętać zanim wsadzi się głowę do paszczy lwa...

... I druga uwaga... nie wszystkie drzwi można otworzyć, a potem zamknąć... nie do każdych drzwi warto pukać...

wpis z dnia - 08.11.2016r.

... o zbiorowej świadomości

 

... Myśl jest sprawcza... i karmiona rośnie w siłę... nie każda myśl jest warta tej inwestycji... gdzie Twoje myśli, tam Twoja energia... nie warto być karmicielem myśli destruktywnych ...TRZECI STRUMIEŃ PRZEKAZÓW... których dopuszczamy się co miesiąc... jest działaniem zaradczym... i każdy uczestnik tych PRZEKAZÓW poprzez swoje uczestnictwo przyczynia się do uzdrawiania tych energetycznych myślicielskich złogów... oczywiście w pierwszej kolejności uzdrawiany jest nasz osobisty balast... następnie zbiorowości mniejsze takie jak rodzinna i inne środowiskowe... ale uzdrawiana jest też nasza globalna zbiorowość... Warto w tym uczestniczyć... gdyby w ZBIOROWEJ ŚWIADOMOŚCI ZIEMSKIEJ... nie było np. wzorca... czyli myśli... zapisów... dotyczących... dajmy na to... narkomanii... to na Ziemi nie byłoby ani jednego ćpuna... Tak to działa...

wpis z dnia - 05.11.2016r.

... przybywamy z Miłości

 

... Przybywamy z Miłości... i żyjemy dla miłości... nie dla spokoju... nie dla ciszy... choć jedno i drugie jest bardzo ważne... choć nie tak ważne jak przeżywanie...

... to z miłości czasami musimy komuś pozwolić odejść...

... to z dobrze pojmowanej miłości, nie należy zgadzać się na zło...

... tylko miłość daje nam prawo by walczyć o drugiego człowieka...

... gdy odchodzimy stąd ważne jest tylko to, co zrodziło się z miłości i dla Miłości...

... jeśli odchodząc z tego świata... człowiek myśli jedynie o sobie... to znaczy, że coś poszło nie tak...

wpis z dnia - 29.10.2016r.

... na bezsenność

 

... Na bezsenność polecam... po wygodnym ułożeniu się w "łóżeczku"...zamknąć oczy i mentalnie mantrować (powtarzać na okrągło) "niech rozluźni się i zrelaksuje moje ciało"... Spokojnie i w sposób ciągły... i mantrując należy wsłuchiwać się w swoje ciało... Jest to bardzo przyjemne... kojące... i zaskakujące jak człowiek widzi ile było... ile jest w nim napięć somatycznych... Można też mantrując
wsłuchiwać się w swój oddech... słuchać go jak najpiękniejszej muzyki... niejako odkrywać go... nie sterować nim (on sam się uspokoi)...obserwować go... i... miłych snów i dalekich podroży...

 

wpis z dnia - 20.10.2016r.

ad vocem... deja vu

... Zanim urodzimy się na Ziemi... dokładnie i wielotorowo analizujemy swoje przyszłe życie... Ja byłam w miejscu, które w pewnym przybliżeniu można porównać do okrągłej sali... Wokół znajdowały się ekrany, na których wyświetlano różne sceny z mojego przyszłego życia... różne wersje... te, które tu się nie przejawiły, też widziałam... Mogłam częścią siebie wejść w dowolny ekran i przeżyć bardzo realistycznie... jako człowiek... przedstawianą w nim scenę... z pełną gamą uczuć, jakie tej scenie towarzyszyły... i poznać konsekwencje różnych tu wyborów...( na podobnej zasadzie... tylko w bardziej rozbudowanej pajęczynie doświadczeń... odbywa się ogląd pośmiertny)... Część mnie, która nie wchodziła w ekran... dozorowała całe to doświadczenie i jej rolą również było wycofanie mnie-doświadczającej... z ekranu...

... Każdy z nas tego doświadczył... i gdzieś na bardzo głębokim poziomie mamy zapisy tych chwil... tych przeżytych... jak też tych nie przeżytych (inne wybory)... Jeżeli do tego dodam (przypomnę),że żyjemy w "wiecznym teraz"... co przecież oznacza, że wszystko odbywa się jednocześnie... Czasami... w sprzyjających warunkach... jakiś fragment tej wiedzy dociera do naszej świadomości... i wtedy ma miejsce doświadczenie... które ludzie nazywają deja vu...

 

Strona 1  Strona 2  Strona 3  Strona 4  Strona 5  Strona 6  Strona 7  Strona 8    Strona 10